BLOG

14 września 2017

Skargi na biegłych sądowych

Strony prowadzonego postępowania mają prawo złożyć skargę na działalność biegłego i statystyki pokazują, że regularnie z tego korzystają. Chociaż nie wszystkie zażalenia bywają zasadne.

Historia z jednego z sądów rejonowych. Małżeństwo jest w trakcie rozwodu, konieczny jest podział majątku. Wytypowany biegły rzeczoznawca przyjeżdża do ich domu – dużego, stojącego na atrakcyjnej działce – i dokonuje szacunku. Wartość podana przez eksperta wprawia jednak właścicieli w osłupienie. Twierdzą oni, że cena domu z posesją jest w rzeczywistości wyższa o kilkadziesiąt procent. Składana jest skarga na biegłego.

Kolejna sprawa. Kierowca, który spowodował wypadek (rzekomo) potrącając pieszego na pasach, nie zgodził się z wersją poszkodowanego oraz ustaleniami policji, a więc poszedł z tym do sądu. Jego zdaniem do potrącenia doszło 3-4 metry przed przejściem dla pieszych, bo potrącona osoba wybiegła mu przed maskę biegnąć na skróty. Biegły, który miał dokonać rekonstrukcji zdarzenia, ocenia ślady hamowania auta i ustala, że do wypadku doszło już na „zebrze”. Kierowca składa zażalenie.  

Podobnych spraw w ostatnich latach bywało wiele. Na co najczęściej skarżymy? Przede wszystkim na niefachowość biegłego i zbyt długi termin wydawania opinii.

Według dostępnych statystyk, rocznie do prezesów sądów okręgowych wpływa około pół tysiąca takich zażaleń. Dla przykładu, w 2014 roku było ich dokładnie 494 z czego 309 złożyły strony postępowania, 152 organy procesowe (np. prokurator), a 33 inne podmioty. Oczywiście nie wszystkie skargi są zasadne, akurat we wspomnianym roku prezesi oddalili 153 takie pisma. Spośród 45 sądów okręgowych, skargi na działalność biegłego sądowego nie pojawiły się wówczas tylko w sześciu.  

Jak wspomnieliśmy, skargi mogą składać nie tylko strony postępowania. O ile osoby prywatne najczęściej skarżą na brak fachowości eksperta, to organy procesowe najwięcej zastrzeżeń mają w kwestii przeciągającego się terminu przygotowania opinii, zbyt długiego przetrzymywania akt, a w niektórych przypadkach nawet odmowy współpracy z sądem.   

Jeśli jednak skarga uznawana jest za zasadą, wobec ekspertów wyciągane są większe lub mniejsze konsekwencje. W 2014 roku w najsurowszym przypadku było to skreślenie eksperta z listy biegłych sądowych (40 proc.), a oprócz tego również pismo (37 proc.) lub rozmowa dyscyplinująca (10 proc.) z prezesem SO.

Ale co ciekawe, zdarzają się także przypadki, kiedy skargi do prezesów sądów składają sami… biegli. Dotyczą one wówczas głównie problemów z wypłaceniem wynagrodzenia za sporządzoną ekspertyzę.

***

Dane pochodzą z raportu „Biegły w postępowaniu sądowym” Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości.   

UDOSTĘPNIJ 0

UDOSTĘPNIJ 0

NAPISZ KOMENTARZ